Forum My lwy Strona Główna My lwy
Forum istaniało do roku 2008. Zostało zniszczone przez spamerów i próbowało powstać,lecz nie udało sie.Dziekuje wszystkim, ktorzy tu pisali...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Historia Dalili

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum My lwy Strona Główna -> Opowiadania
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tasha
Lubiący dyskutować
Lubiący dyskutować



Dołączył: 15 Sie 2006
Posty: 389
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 2/2

PostWysłany: Pią 11:30, 02 Lut 2007    Temat postu: Historia Dalili

Mała tygrysiczka tuliła się z całych sił do ciała swej zmarłej mamy jakby nie chciała się z nią za nic rozstać. Gdzieś z tyłu dobiegały głosy naradzających się między sobą tygrysów.
- Sekua nie będzie zadowolony z tego co się dzisiaj wydarzyło...
- Czyż nie ma dość zmartwień na głowie? Śmierć Dena...kolejne zwycięstwo lwów...
- Niedobrze. Straciliśmy większość naszych najlepszych wojowników. Lwy nas wkrótce wykończą...
- W każdym razie. - przerwała im stara Kasandra ja zaopiekuję się tym maleństwem niezależnie od wszystkiego. czy Sekua już wie o jej narodzinach?
- Nie, jeszcze nic.
- To na co czekacie? Ali i Buszta! Zanieście ojcu wiadomość! Musi wiedzieć co się tu wydarzyło.
Kiedy starsi bracia małej tygrysiczki odeszli, Kasandra wzięła ją delikatnie w łapy i przeniosła na miękkie posłanie. Przez chwilę patrzyła się z czułością na bezradnego noworodka.
- Teraz potrzebna ci będzie mamka... - szepnęła i poszła szukać odpowiedniej tygrysicy. Wkrótce przyprowadziła do małej Falinę, której ledwie narodzone dziecko zapadło na ciężką i zaraźliwą chorobę.
- Dla swojej córki niczego już raczej nie zrobisz. - powiedziała Kasandra ze współczuciem. - Ale dla maleństwa Sekui tak.
Tygrysica bez słowa położyła się i zaczęła karmić córkę przywódcy. Wieczorem przyszedł Sekua zobaczyć swą nowonarodzoną córeczkę. Śpiące tygrysiątko było bardzo śliczne: miało takie samo futerko jak tatuś i prążki układające się w ciekawe wzory. Sekua dotknął ją lekko łapą i uśmiechnął się.
- Będziesz się nazywała Dalila, urośniesz duża i silna jak ja, a w przyszłości będziesz Potężną Panią na Lwiej Skale. Razem ty i ja zaprowadzimy nowy porządek w kocim świecie!


* Śpij mała Dalilo,
Dzikie ślepka stul,
Nim te lwy obejrzą się
będzie zmiana ról!

Jam ofiarą, okrucieństwa,
Wyszydzony niczym śmieć,
Klucz ci wskażę do zwycięstwa
I nauczę zemstę nieść!

Musisz silna być i zręczna,
Groźna i bezwzględna też!
Mówi mi ma myśl wewnętrzna,
Żeś ty bestia a nie zwierz!

Nadchodzi kres, Maroko drżyj!
Na nic błagania, na nic łzy!
O słodka zemsto w to mi graj!
Luli-luli-laj!!!

Choć wybaczać ponoć ładnie,
Mnie wciąż parzy dawny jad.
Niech tych lwów ród zgnije na dnie,
I niech przepadnie po nim ślad!

Kavar paszczę ma zebatą,
W sam raz żeby ziemię gryźć!
Krew popłynie strugą wartką,
Dla mnie bomba choćby dziś!

Strach, ból i zemsta wiodą prym!
Symfonia śmierci gniewu hymn,
Dla mych uszu istny raj,
Luli-luli-laj!

Choć Den zmarł, Sekua nadal trwa,
Dalili wszczepia smak
Triumfu, kiedy wielka zemsta
wprost na lwy z jej spadnie łap!

Śpij mała Księżniczko!
I słodkie oczka zmruż.
Wiedz, że nim obejrzysz się,
Panią będziesz już!

Niech zagrzmi bęben, błysną kły!
Dalila dziki wyda ryk!
Zniewagę pomścij!
Znak nam daj!

Słyszę już wiwaty:
Dalila jest naj!

Przyjdzie czas zapłaty,
Gdy zew krwiożerczych zgraj,
Rozpal cały kraj,
Luli-luli-laj!!! *


Kiedy Dalila już zasnęła jej mamka zapytała co ma zrobić ze swoim chorym dzieckiem. Sekua zarządził, aby porzucić je na pobliskim wzgórzu. I tak skończył się ten pełen niepokoju dzień.

Świt wstawał powoli nad obozowiskiem tygrysów i potężne koty postanowiły wstać i zobaczyć czy lwy nie wykombinowały jakiejś nowej sztuczki. Ruszyły ospałym krokiem za wzgórze, w stronę sterczących skał, a kiedy wreszcie tam dotarły, ich oczom przedstawił się straszliwy widok. Na ziemi leżały poszarpane szczątki małego tygrysiątka, a na skale ktoś napisał krwią:

"To za moje oko. Nas nie pokonacie!"

Wśród tygrysów rozległy się pełne zgrozy szepty, jakaś tygrysica zawodziła pełnym bólu głosem, wszyscy byli wstrząśnięci, kiedy jeden z tygrysów opowiadał im o Vikce - straszliwej czarnej lwicy z Lwiej Skały, która w walce z nim straciła jedno oko.
- Nie trzeba było tego robić! - wołały przerażone tygrysy. - Klątwa nad nami wisi! Klątwa!
- Uspokójcie się! - ryknął Sekua na przerażone tygrysy. - To nie była wcale Dalila! Myślicie, że jestem aż tak głupi czy co? Moja córka jest ukryta głęboko i starannie strzeżona, a to tygrysiątko i tak było ciężko chore, więc kazałem je wyrzucić, żeby choroba sie nie rozniosła w naszym stadzie. A teraz niech ktoś to posprząta i zabieramy się do roboty!
Tygrysy posłusznie zrobiły co im kazano, ale poczucie grozy w powietrzu nie ustąpiło. I rzeczywiście! Sekua przegrał wojnę i uciekał z Lwiej Ziemi, aby uratować siebie i swoje stado przed ścigającymi ich zawzięcie lwami.
- Złamali nas. - mówił. - Lecz nie pokonali. Zobaczycie, że jeszcze kiedyś powrócimy do naszego raju! Niestety! Upływały dni, a tygrysom wiodło się coraz gorzej i duża ich grupa zbuntowała się przeciwko Sekui, który nie był już tak silny jak przedtem. Siedział sobie któregoś dnia ze swoją nastoletnią córką Dalilą nad brzegiem strumienia, kiedy nagle usłyszał zbliżających się zdrajców.
- Zabijemy go! I tę jego córkę też! - warczały groźnie tygrysy.
- Szybko Dalilo! Musisz uciekać! - krzyknął stary tygrys do córki.
- Ależ tato...
- Rób co mówię i pamiętaj, że cię kocham!
- Ja ciebie też!
I Dalila zaczęła biec przed siebie ile sił w łapach. Słyszała z tyłu jakieś krzyki, ale nie odwracała się tylko biegła i biegła...Nagle zawahała się. Granica z Lwią Ziemią! Niedobrze...ale nie miała wyboru więc biegła dalej gnana przerażeniem. Nagle potknęła się i upadła na ziemię. Leżała chwilę kiedy nagle stanął przed nią jakiś nastoletni lew, który nie miał jeszcze porządnej grzywy.
- Teraz już po mnie... - szepnęła do siebie tygrysica, zaciskając powieki.
Ku jej zdumieniu lew wcale nie miał zamiaru jej atakować, ale podniósł ją i postawił z powrotem na nogi. Dalila całe swoje życie słyszała od ojca, że lwy są ich śmiertelnymi wrogami i bardzo zdziwiło ją nastawienie młodego lwa, który nie patrzył na nią z wrogością lecz z zaciekawieniem.
- Kto ty jesteś? - zapytała po chwili Dalila.
- Mam na imię Lebo, a ty?
- Dalila.
"Teraz na pewno mnie rozszarpie." przemknęło przez głowę Dalili i wyjęła pazury gotowa siem bronić.
- Dlaczego wyjełaś pazury? - zapytał Lebo.
- Jestem ukochaną córką Sekui jakbyś nie wiedział! - krzyknęła troche urażona Dalila. - Więc musimy być dla siebie wrogami! Jedna lwica kiedyś rozszarpała małe tygrysiątko, myśląc, że to ja!
- Wcale nie musimy być wrogami. - odezwał się lewek. - Nieważne czyją córką jesteś.
- WAŻNE!!! - zapłakała Dalila. - ONI MNIE NIENAWIDZĄ!!! JA TEŻ MUSZĘ ICH NIENAWIDZIĆ!!!
- Kogo??
- Na przykład Maroko, na przykład Deny czy Tashy...Ich! Ciebie też!
- Przecież nic ci nie zrobiłem.
- To prawda, ale mój ojciec mówił mi...
- Słuchaj, to nieważne co ktoś ci powiedział. Ważne jest to, co ty sama myslisz. - powiedział Lebo łagodnie.
Dalila schowała pazury i uśmiechnęła się.
- Tak na serio, to ja lubię lwy i inne zwierzęta. Nie chcę nikogo krzywdzić ani być wrogiem. Chcę być dobrą tygrysicą...
Lebo zaprowadził Dalilę do innych lwów i przedstawił im ją. Z początku wszyscy bardzo nieufnie odnieśli się do młodej tygrysicy. Już samo to, że była córką Sekui wywołało u nich wielkie niezadowolenie. Ostatecznie jednak pozwolono jej zostać na Lwiej Skale.
- Nie chcę być dla nikogo zawadą Lebo. - mówiła Dalila któregoś dnia, leżąc na skale.
- Ależ nie jesteś!
- Tylko spójrz na nich, patrzą się na mnie spode łba. Od razu widać, że nie jestem mile widziana.
- Ale...
- Nie, nie przekonasz mnie. Postanowiłam, że wrócę do swojego królestwa.
- A co z tamtymi buntownikami?
- Poradzę sobie. I obiecuję ci, że postaram się być dobrą królową. Taką jak Maroko, a nie jak mój ojciec.
To mówiąc tygrysica pożegnała młodego lwa i zaczęła biec w stronę dżungli.

Był późny wieczór kiedy Dalila ocknęła się w jakiejś jaskini. Z początku nie widziała prawie nic, ale stopniowo zaczęła rozróżniać w mroku zarysy skał i jakichś postaci. Poruszyła się i silny ból przeszył swym prądem całe jej ciało, dotknęła lekko łapą do swojego boku i skrzywiła się. Przysunęła łapę bliżej pyska i zobaczyła, że jest umazana krwią i błotem. Powoli zaczęła sobie przypominać co tak właściwie się wydarzyło poprzedniego dnia...Wiedziała, że przybyła, aby odzyskać swe królestwo i uczynić je krajem wolnych i szczęśliwych stworzeń. Buntownicy zdążyli już wybrać nowego przywódcę, który stał się wkrótce tak samo okrutny jak dawniej Sekua. Miał na imię Agegos i nie znosił sprzeciwu. W chwili, kiedy Dalila znalazła się na jego terenach, napadli na nią trzej młodzi wartownicy i natychmiast zawlekli do jaskini przywódcy. Tygrysica z wielką cierpliwością zaczęła tłumaczyć im całą sytuację.
- Nie wróciłam tu, aby odzyskać tron kłem lub pazurem, lecz miłością i prawdą. Nie chcę, aby moim rodakom było źle...A z tego, co widzę nie mają się oni najlepiej.
- Ja też jestem twym rodakiem. - powiedział ironicznie Agegos. - I co? Źle wyglądam?
Złe tygrysy roześmiały się szyderczo, a Dalila potrząsnęła głową.
- Tym, co rządzą zawsze jest najlepiej, a słabsze i chore osobniki cierpią głód i brak wody, nie wspominając już o tygrysiątkach i ich matkach. Nie Agegosie. Nie może tak być! Ja chce, żeby WSZYSTKIM było dobrze, a nie tylko TOBIE!
- No i co? Będziesz mnie błagać, żebym abdykował, bo słabeuszom jest źle?
- Mam swoją godność Agegosie. Nie będę ci się podlizywać.
- Doprawdy? Jesteś tu sama jedna i w każdej chwili możemy cię zabić...
- Dopóki mogłam, to grzecznie cię przekonywałam, ale widzę, że się nie dogadamy. Żądam, abyś oddał mi władzę lub zmienił swój stosunek do poddanych!
- Bo co? Spluniesz na mnie?
Tygrysica warknęła wściekle.
- Jeżeli nie ustąpisz, będę zmuszona walczyć o swoje prawa!
- Uuu...ale się boję...
Dalila prawie bez namysłu rzuciła się na Agegosa, ale ten natychmiast przygwoździł ją do ziemi. Potem poczuła jak coś ostrego wpija się w jej bok i rozdziera skórę. Rozpaczliwym ruchem uderzyła napastnika w pysk i rzuciła się do ucieczki.
- A to żmija! - wrzeszczał rozwścieczony Agegos. - Na co czekacie? Gońcie! Łapcie! Rozszarpcie ją na kawałki!
Tygrysy ścigały ją zawzięcie, a upływ krwi sprawiał, że prawie opadła z sił. Nagle przez mgłę zobaczyła, że ktoś biegnie w ich stronę. Trzy, a może cztery duże postacie zaatakowały ścigających i przegoniły ich w stronę lasu. Ktoś do niej podszedł i chyba coś mówił, ale nie rozumiała ani słowa, czuła jak podnoszą ją z ziemi i gdzieś niosą. I nagle straciła przytomność. Teraz, kiedy przypomniała sobie to wszystko, zapragnęła zobaczyć swoich wybawicieli. Podczołgała się z wysiłkiem w kierunku najbliżej siedzącej postaci. Ten ktoś zapachniał nagle dziwnie znajomo i spojrzał na nią.
- Lebo... - wyszeptała.

Kiedy po jakimś czasie Dalila odzyskała siły, zaczęła opowiadać Lebo o tym co ją spotkało.
- Nowy przywódca ma na imię Agegos, nie jest tak silny jak mój ojciec, ale bardzo szybki.
- Myślę, że dałbym radę go pokonać gdyby nie ta jego świta. - warknął Lebo.
- Otóż i ja myślałam podobnie. Cóż...skoro już tu jesteście, aby mi pomóc, zróbcie coś, żeby Agegos został się sam.
- Nie walcz z nim Dalilo, bo zginiesz!
- Nie boję się, muszę pomścić mojego ojca.
I już wkrótce lwy wyruszyły, aby po raz kolejny dać złym tygrysom nauczkę. Kiedy Agegos usłyszał o lwach, zaśmiał się tylko i wyszedł im na spotkanie.

Rozpoczęła się kolejna krwawa walka lwów i tygrysów. Po jakimś czasie lwy zdobyły przewagę, a kilka tygrysów które zostały przy życiu uciekło. Stado lwicy Maroko wróciło spowrotem na Lwią Ziemię. Wykonali już swoje zadanie. W tym czasie Lebo i Dalila znaleźli Agegosa, leżącego na skalnej półce nad przepaścią.
- Jedno z nas musi zginąć... - szepnęła Dalila i spojrzała na Lebo.
- Idź jeśli musisz. - powiedział poważnie i chciał odejść.
Dalila poczuła przypływ wdzięczności dla młodego lwa i bardzo serdecznie go uścisnęła.
- Bywaj Lebo!
Po czym ruszyła śmiało na spotkanie z groźnym przeciwnikiem. Tym razem Agegos nie naśmiewał się z niej i stanął wyprostowany gotów zadać błyskawiczny cios lub zrobić unik.
- Zanim jedno z nas zginie... - powiedziała smutnie Dalila. - Chciałabym, abyś wiedział, że wybaczam ci wszystkie krzywdy, które mi wyrządziłeś...
Potężny tygrys nie odezwał się ani słowem.
- Pytam po raz ostatni. Czy zwrócisz mi tron?
- Wolę umrzeć! - odpowiedział Agegos i rzucił się na Dalilę.
Walka była straszna i bardzo długa. Krew lała się strumieniami z ran obu tygrysów, a żaden nie chciał ustąpić. Dalila z trudem wydostała się spod masywnego cielska i ugryzła Agegosa w szyję. Teraz wisieli oboje już nad samą przepaścią i Agegos zrozumiał, że to koniec. Miał nadzieję, że pociągnie Dalilę za sobą, ale ona zręcznie wyśliznęła się z jego łap i wdrapała na skały. Jeszcze przez bardzo długi czas wpatrywała się w czarną czeluść, w której zniknął jej śmiertelny wróg...


** To przerobiona kołysanka Ziry, tylko i wyłącznie na potrzeby tego opowiadania. :wink:


WAŻNY DOPISEK!!!

Aby lepiej zrozumieć moją historię powinniście przeczytać opowiadanie zbiorowe. Tam jest dokładniej opisany cały konflikt pomiędzy stadem tygrysów i lwów!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kiara 0
Fan Mufasy



Dołączył: 29 Paź 2006
Posty: 326
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: z Lwiej Ziemi

PostWysłany: Pią 20:40, 02 Lut 2007    Temat postu:

Ile napisałaś !!! nawiasem mówiąc,nieźle ci wyszła ta przeróbka piosenki...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rysownik
Fan króla lwa
Fan króla lwa



Dołączył: 11 Gru 2006
Posty: 152
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: z 6 metrów po ziemią

PostWysłany: Pią 22:26, 02 Lut 2007    Temat postu:

No, no nieźle Ci to wyszło! A piosenka jest super!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum My lwy Strona Główna -> Opowiadania Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin